Restauracja Sól i Pieprz
Nasze menu | Recenzje | Mapka | Linki | Kontakt
Dla każdego coś miłego
Jesień. Za oknem szare, skłębione cumulusy, lodowaty wiatr przenikający do szpiku kości i słota, a jeśli nie słota, to deszcz albo mżawka. Do tego nagie konary, ulice przykryte dywanem zwiędłych liści i wszechobecna melancholia, która zaciera pamięć o słonecznych, letnich popołudniach. Zanim zdasz sobie sprawę, że najwyższa pora na zmianę garderoby, ściemni się i nadejdzie posępna noc.

Właśnie w taki smętny wieczór postanowiłem wyruszyć w poszukiwaniu lekarstwa na jesienną depresję. Szybko okazało się, że czuwa nade mną anioł stróż, bo zamiast rozwianych nadziei odnalazłem najprawdziwszą Itakę. Na ulicy Garncarskiej, łączącej Taczaka ze Św. Marcinem, w miejscu gdzie dawniej była włoska knajpka, teraz znajduje się nowo otwarta restauracja "Sól i Pieprz". Od razu widać, że miejsce dobre, dyskretne, można zaparkować na pobliskim parkingu.

Jak u Babuni
Po otwarciu drzwi i zostawieniu za plecami całej tej jesiennej mizerii, pierwsze, co rzuca się w oczy, to swojska, jak najbardziej rodzinna atmosfera. Ciepło i przytulnie, na parterze tradycyjny kominek, w nim trzaska ogień, a do tego wszędzie nastrojowe świeczki. Ściany obwieszone obrazami, belki stropowe o barwie prawie hebanowej, w kącie jakiś biedermeier, krzesła obite lnianymi pokrowcami. Z kuchni dobywają się przyprawiające o drżenie zapachy.
info@solipieprz.com.pl
Pokonanie solidnych schodów gwarantuje jeszcze szerszy zestaw wrażeń. Podłoga wyłożona puszystym, czerwonym dywanem, a ściany ciemnozieloną, zdobioną esami-floresami tapetą. Stylowe meble, jak z epoki, przywołują to, co bezpowrotnie minęło. Gdzie się nie obejrzę, tam wesołe rodziny, zapatrzone w siebie pary i tacy jak ja, spokojni, kontemplujący samych siebie, samotnicy.

Na pochwałę, poza stylowym wnętrzem i fenomenalną kuchnią, zasługuje też obsługa. Kelnerki piękne, a kelnerzy przystojni, więc jak kogoś nie ruszają obrazy, to może poprzyglądać się obsłudze. Gdzieś tam w tle błąka się też dbający o wygodę gości sympatyczny, wyglądający jak Bartolini Bartłomiej właściciel oraz tajemnicza pani o obfitym biuście, prawdziwa matka-polka. Myślę: jestem u siebie.

Cztery pory roku
No i wreszcie kuchnia, czyli to, co sprawia, że restauracja Sól i Pieprz jest miejscem szczególnym. Można ją określić mianem kuchni czterech pór roku, bo już pierwszy rzut oka na menu uświadamia, jak dużą wagę przywiązuje się tutaj do świeżości i autentyczności serwowanych potraw. Sezonowość kuchni jest jej mocną zaletą. Na wiosnę i lato sałatki i surówki, a na jesień grzyby.

Prawdziwą rozkoszą dla podniebienia jest krwisty befsztyk z borowikami, przyrządzony ze specjalnej, najprawdziwszej na świecie polędwicy wołowej oraz własnoręcznie robiony makaron z sosem pomidorowym, okraszony świeżymi ziołami. Prawdziwa poezja to sandacz pod śmietankowo - ziołową pierzynką. Delikatny i smakowity. Do gustu przypadły mi też domowe soki, wyciskane z ekologicznie uprawianych owoców, tradycyjne wędliny z Zakopanego, prawdziwe masełko z ukwaszonej śmietanki i własny chleb, pieczony przez tutejszego kucharza. Co dowodzi, że kuchnia dokłada wszelkich starań nie tylko o zapewnienie zmysłowych doznań podniebień gości, ale także o ich zdrowie. Doprawdy, po godzinie byłem już w pełni kontent.

Cztery strony świata Drugi rzut oka na menu przynosi kolejne olśnienia. Okazuje się, że jadłospis podporządkowany jest oprócz czterech pór roku, także czterem stronom świata. Więc to nie tylko kulinarna podróż w czasie, ale także przestrzeni.

Wycieczkę można zacząć od wyjścia za próg - wielkopolskie pyry z gzikiem i polskie kluchy z boczkiem. Potem warto udać się na południe, do słonecznej Italii, którą reprezentuje najlepsza w mieście pizza (składniki dobieramy sami) oraz wyborne makarony z sosami do wyboru do koloru. Natomiast najbardziej przypadł mi do gustu, pochodzący z najodleglejszego kraju, wyśmienity rosół argentyński z krewetkami. Palce lizać!

Barbarzyńca w kuchni
Rzeczywiście, spośród wielu poznańskich restauracji, Sól i Pieprz jest tą, w której czas płynie najwolniej, a przystępne ceny pozwalają na brak skrupułów w wyborze kulinarnych atrakcji. Restauracja jest wyjątkowa pod jeszcze jednym względem - w porozumieniu z największym internetowym portalem kulinarnym www.foody.pl, realizowany jest program telewizyjny "Barbarzyńca w kuchni". Główne skrzypce gra w nim majordom i wirtuoz, czuły barbarzyńca, wyżej wspomniany właściciel. Więc, przed pójściem do lokalu, można na własne oczy zobaczyć serce restauracji, czyli kuchnię i przekonać się o jej najmocniejszych atutach.
[Recenzja, Sommelier 11.2006 ]

Restauracja Sól i Pieprz | Poznań © 2007                             Menu | Recenzje | Mapka | Linki | Kontakt